Był sobie człowiek, który miał marzenia. Najpierw szczytem tych marzeń było kupienie sobie namiotu. Miał być solidny, nieprzemakalny, rekonstrukcyjny. Gdy stał się jego posiadaczem, zapragnął czegoś więcej. Zaczął marzyć o kawałku ziemi, z lasem, nad wodą. I kiedy zobaczył takie miejsce, powiedział: „To jest moje miejsce na ziemi”.
Jak powstała Osada Czarny Żmij
Patrzył na drzewa, na meandrującą wąską rzeczkę i postanowił, że zbuduje osadę. Będą tu drewniane chaty z ręcznie ciosanych bali, ocieplane gliną lub mchem, a w środku domostw staną piece z gliny i kamieni. Wokół będą się pasły owce. Zaś w centrum osady zakróluje pogański chram.

Przybył do niego wojewoda z drużyny, przyjaciel, i powiedział: „To jest dobre”. Ale nie tylko pochwalił pomysł, lecz w każdy wolny dzień jechał setki kilometrów, żeby pomóc go zrealizować.
Złożyli pod domami ofiary zakładzinowe i zabrali się do pracy. Powstała półziemianka, potem chata naziemna, i kolejna. Ustawili trzebiszcze, na którym stanął posąg Świętowita. W tej pracy nie byli osamotnieni. Do pomocy ruszyli życzliwi ludzie: Tomir, Mariusz, Szeryf i ojciec Dalemira.
I tak powstała Osada Czarnego Żmija.









Kolejne marzenie
Później obydwaj zamarzyli, żeby przybywali tu goście, by osada tętniła życiem i zapłonęły ogniska. I tak się stało. W ten sposób się zrodził I Turniej Bojowy w Radomierowicach.



