Czyje miejsce zajął święty Mikołaj i co świętowali Słowianie zanim pojawiło się Boże Narodzenie?

Atrybuty współczesnego Mikołaja to: czerwony strój, w tym elfia czapka, długa biała broda i wór prezentów. Natomiast atrybuty Mikołaja, który został w kościele chrześcijańskim ogłoszony świętym to: biskupie insygnia w postaci pastorału i mitry, trzy grudki złota, okręt i kotwica. Co ich łączy? Szczodrość, chęć dzielenia się z innymi, bo według legendy biskup z Miry podrzucał swemu sąsiadowi złoto, by ten mógł wydać swoje trzy córki za mąż.

Spas nie przynosił prezentów

Jeśli ktoś zaglądał na strony poświęcone słowiańszczyźnie, znalazł zapewne informację, że przed Mikołajem był niejaki Spas, zwany też Spasem Zimowym, tajemnicza postać, która przynosiła prezenty. Jako dowód wszędzie podawano powiedzenie: Poproś Mikołaja, on przekaże Spasowi. Ja przynajmniej na takie artykuły trafiłam i w żadnym nie mogłam znaleźć przypisu, skąd ten cytat pochodzi i kto zaszarżował z taką interpretacją. Inna sprawa, że wszystkie dostępne artykuły na temat owego Spasa były wręcz przekalkowane. Zaczęłam więc wertować literaturę naukową i w końcu znalazłam. W książce Borisa Uspieńskiego Kult świętego Mikołaja na Rusi pojawia się ów cytat: Prosi Nicolu, a on Spasu skażet, co oznacza Proś Mikołaja, on powie Zbawicielowi. No właśnie. Spas w języku ukraińskim oznacza Zbawiciela. I nie wypowiadano tych słów w kontekście świątecznych prezentów tylko szeroko rozumianych łask. Święty Mikołaj był postrzegany jako pośrednik między ludźmi a Chrystusem, podobnie jak Matka Boska i Jan Chrzciciel (np. w „Bogurodzicy” występują jako pośrednicy między człowiekiem i Bożycem, czyli synem bożym). Skoro mit Spasa został obalony, to kogo zastąpił święty Mikołaj?

Weles – słowiański bóg zaświatów wyrugowany przez św. Mikołaja

Na Rusi kult świętego Mikołaja przybierał zadziwiające rozmiary. Modlono się do niego, przedstawiano jako opiekuna przysiąg, bydła, przewodnika w zaświaty, dawcę dóbr. Wspomniany już B. Uspieński dowodzi, że z nadejściem chrześcijaństwa zaczęto przypisywać temu świętemu cechy słowiańskiego boga Welesa.

Ikona Aleksa Pietrowa z 1294

Weles/Wołos

Weles to o bóg sprawujący władzę nad zaświatami, opiekun wróżbiarzy, poetów, cyklu wegetacyjnego, więc tym samym dawca dóbr. Na niego powoływano się, składając przysięgi i nazywano go opiekunem bydła, co można różnorako interpretować (jako że bydło to był symbol dostatku, ale też w średniowieczu „bydlenie” oznaczało „byt”, więc może był nazywany opiekunem bytów w zaświatach?). My w tej chwili poza pojęciem „dawcy dóbr” nie zauważamy więcej podobieństw między Mikołajem a Welesem, ponieważ zmieniło się nasze pojmowanie owego świętego darczyńcy. Jednak dawniej wschodni Słowianie wszystkie te cechy przypisywali Mikołajowi, czyli Mikołce. Świadczy o tym obszerny materiał etnograficzny. Zastanawiające jest też to, że na Wołyniu był klasztor zwany Wołosowo – Mikołajowskim, w miejscowości Volosovo i według miejscowych podań został założony na miejscu pogańskiej świątyni ku czci Welesa. Kolejną ciekawostką jest jedna ze starych ikon w Petersburgu w cerkwi pod wezwaniem św. Mikołaja podpisana: Mikołaj Wołosowski (B.Uspieński Kult świętego Mikołaja na Rusi).

Warto też zwrócić uwagę na zwyczaj ludowy związany ze żniwami. Kończąc tak zwane zażynki, Słowianie ostatni snop zboża nazywali „BRODĄ MIKOŁKI” albo „BRODĄ WELESA/WOŁOSA”. Snopek trafiał potem do chaty podczas wigilijnej wieczerzy i miał zapewnić dostatek na kolejny rok.

Jest jeszcze jedna wspólna cecha Welesa i Mikołaja, która do nas współczesnych chyba bardziej przemawia, a mianowicie czerwony kolor szat czy złote grudki złota. Czerwień i złoto to barwy będące atrybutami Welesa.

Zawieszka z morawskiego stanowiska Hlubocek interpretowana jako przedstawienie Welesa

Dlaczego 6 grudnia?

Słowianie bacznie obserwowali przyrodę, położenie ciał niebieskich, miejsce wschodu i zachodu Słońca. Akurat 6 grudnia jest datą, gdy przestaje się przesuwać punkt zachodu tarczy słonecznej. Stąd przysłowie: Ze świętym Mikołajem Słońce na zachodzie staje (Ludwik Stomma Słońce rodzi się 13 grudnia). Zatem jest to czas w pewnym stopniu przełomowy, poprzedzający zbliżające się przesilenie zimowe.

Dlaczego Boże Narodzenie przypada na 25 grudnia?

W tym dniu Słowianie, ale i Celtowie oraz inne wspólnoty plemienne świętowali przesilenie zimowe. Odradzało się Słońce. Dzień zaczynał się wydłużać, a więc jasność zaczynała zwycięską walkę z ciemnością. I choć wiemy, że owe przesilenie następuje na północnej półkuli 21 lub 22 grudnia, to jeśli chcielibyśmy kierować się jedynie obserwacją punktów, gdzie i kiedy Słońce wschodzi i zachodzi, okazuje się, iż w pewnym momencie owe punkty przestają się przesuwać w stronę południową, a następnie „ruszają” na północ. I ten moment przełomowy, wynikający z obserwacji Słońca przypada na 25 grudnia (na podstawie opracowania L.Stommy). Świętowanie przesilenia zimowego, a więc narodzin boga solarnego, trwało aż do 6 stycznia i było niezwykle ważne dla Słowian. W momencie pojawienia się chrześcijaństwa uznano, że najkorzystniej będzie nałożyć na święto pogańskie nowe chrześcijańskie, czyli Boże Narodzenie.

Kołacz z symbolem solarnym, czyli tak zwaną swarzycą/ swarożycą/kołowrotem

Skąd tyle przesądów w wieczór wigilijny?

Wraz z odrodzeniem Słońca zaczynał się nowy rok wegetacyjny. Okres przejściowy zawsze jest postrzegany jako szczególny i magiczny. Gdy nie miałam świadomości, że to początek kolejnego roku, nie rozumiałam, dlaczego podczas Wigilii ludzie składają sobie życzenia, mówią „do siego roku” (czyli do tego/następnego), dlaczego tyle wróżb wigilijnych odnosi się do przyszłości. Teraz wiem, iż to wynika z przekonania, że co zrobimy w chwili przejścia, będzie rzutowało na przyszłość. Zatem czego nie można robić w Wigilię? Nie można się kłócić, bo swary będą nam towarzyszyć przez resztę roku. Nie można nic pożyczać, bo wszystkiego zacznie nam ubywać. Do naszego domu nie powinna jako pierwsza wejść kobieta tylko mężczyzna, bo on zapewni dostatek. Podobnie dobrze rokuje obdarzanie się prezentami. Długość słomki spod obrusa będzie wróżyć długość życia, a szczekający pies wskaże pannie, skąd przybędzie jej przyszły mąż. Łuski lub ości z ryb, spożywanych przy stole wigilijnym, noszone w portfelach, zapewnią napływ pieniędzy. Wigilia to czas zawieszenia, odwrócenia codziennego porządku, dlatego młodzi ludzie pozwalali sobie wtedy na różne psoty. Za mojej młodości koledzy w noc wigilijną wyciągali sąsiadom bramy z zawiasów i ukrywali je, wykradali brony, wozy, ustawiając je w nieoczekiwanych miejscach. Pomyślna psota miała przynosić szczęście na kolejny rok.

Zdjęcie ze strony: http://zarowianie.org.pl/obyczaje/o_obyczaje_boze_narodzenie.html

Oskar Kolberg w tomie Przemyskie opisuje zwyczaj rzucania kutią w powałę. Jeśli wszystko się przyklei do sufitu, to przyszły rok będzie urodzajny, jeśli tylko mak, to on i jarzyny ogrodowe obrodzą, natomiast zboże nie. Romuald Świerzbieński w książce Wiara Słowian z obrzędów, klechd, pieśni ludu… twierdzi, że to rzucanie kutią było rozumiane jako zdejmowanie uroku nieurodzaju i że dawniej na uroczysku kapłanka/prorokini podrzucała ku niebu część kutii, a resztę dawała ojcom rodzin i ci zanosili ją do swych domów.

Czy dawni Słowianie ubierali choinki?

I tak i nie. Wprawdzie nie wycinali jodełek lub świerków, by je ubrać w kolorowe bombki, ale przynosili zielone gałązki, które podwieszali pod sufitem i ozdabiali owocami. Były to tak zwane podłaźniczki, podłaźniki lub sady. Podłazić – oznacza m.in. przynosić szczęście, dobrobyt (definicja powtórzona za: J. i R. Tomiccy Drzewo życia). W Kalendarzu obrzędowym ludu polskiego czytamy: Podłaźniczka to wiecznie zielone drzewo żywota, znak życiodajnej siły słońca, chroni ona dom i jego mieszkańców od złej mocy, obezwładnia uroki.

Zdjęcie zaczerpnięte ze strony: https://slowianszczyzna.fandom.com/pl/wiki/Pod%C5%82a%C5%BAniczka?file=Photo_c45e39566670be480a02.jpg

Zielone gałązki zaczęto z czasem zastępować pająkami z papieru i słomy, choć jemioła zawsze miała popularność. Natomiast w kącie izby stał przystrojony snop zboża różnie nazywany w różnych regionach. Mnie najbliższa jest nazwa diduch, czyli dziad, ale teraz będę go nazywać brodą Welesa.

Diduch, broda Welesa

Jak nazywano święta związane z przesileniem zimowym?

Święta przesilenia zimowego to Szczodre Gody. Jak wiadomo nazwa ta wynika z obfitości jedzenia podczas tych świąt, a przy okazji wręczano sobie szczodraki, czyli prezenty, dawniej głównie w postaci smakołyków. Moja babcia zawsze mówiła, że to Godnie Święta. W literaturze znajdujemy Godne Święta albo po prostu Gody. Słowo god dawniej oznaczało rok, w języku rosyjskim nadal pozostało to znaczenie.

Zatem wszystkim, którzy doczytali artykuł do końca życzę szczodrych godów i do siego roku!

Monika Maciewicz

Bibliografia:

E. Frankowski Kalendarz obrzędowy ludu polskiego.

O. Kolberg Przemyskie [w:] Dzieła wszystkie, t. 35.

K. Moszyński Kultura ludowa Słowian.

L. Stomma Słońce rodzi się 13 grudnia.

P. Szczepanik Słowiańskie zaświaty.

A. Szyjewski Religia Słowian.

R. Świerzbieński Wiara Słowian z obrzędów, klechd, pieśni ludu….

J. i R. Tomiccy Drzewo życia.

B. Uspieński Kult świętego Mikołaja na Rusi.

3 myśli na temat “Czyje miejsce zajął święty Mikołaj i co świętowali Słowianie zanim pojawiło się Boże Narodzenie?

  1. Jestem nowy na tej stronie i o ile artykuł o grzebieniach słowiańskich zadziwił mnie ilością swoich odnośników do źródeł naukowych i ciekawych zdjęć, co jest zjawiskiem dość mało popularnym wśród wielu fanów rekonstrukcji wierzeń słowiańskich głównie na podstawie wierzeń ludowych, to w tym artykule niestety się już trochę zawiodłem. Brak konkretnych przepisów naukowych jest bardzo dotkliwy, domyślam się że jest to spowodowane między innymi tym, że cała rekonstrukcja mitologii Słowian jest bardzo ciężka do uskutecznienia i często trzeba opierać się na wieloznacznych przesłankach i interpretować je na swój własny sposób. Ogólnie radziłbym spojrzeć na Słowiańszczyznę nieco bardziej kompleksowo – z tego co mi wiadomo wiele rzeczy o których pani pisze ma zasięg regionalny, co nie jest dowodem, że przedtem nie miały zasięgu regionalnego i obejmowało całą Słowiańszczyznę. Przykładowo snop w kącie izby jest zjawiskiem polskim, ukraińskim i być może białoruskim, o ile pamiętam. Nie wiem skąd informacja, że podłaźnik był u wszystkich Słowian, nie badałem dokładnie tematu ale z tego co rozmawiałem z Rosjanami u nich czegoś takiego nie było, artykuły o podłaźniku na słowiańskich Wikipediach nie mówią nic o zawieszaniu podłaźnika takiego jak polski a o tradycji pierwszego gościa. Może to być w jakimś stopniu rozpowszechnione na Czechach, bo jeden Czech mi o tym kiedyś wspominał. Także mówienie o kulcie Welesa czy innego bóstwa powszechnego na całej Słowiańszczyźnie jest stwierdzeniem niepewnym, o ile mi wiadomo kult Welesa jest poświadczony jedynie na Rusi. Generalnie tekst sprawił na mnie wrażenie mocnego, nieraz wyglądającego na trochę przypadkowe, wymieszania wielu zwyczajów słowiańskich w jedno, z dużą dawką prawdopodobnie wyłącznie ruskich, co jest częstym zjawiskiem. Ogólnie polecam książkę Henryka Łowmiańskiego „Religia Słowian i jej upadek” przedstawia on tam zajmujące wskazówki na temat tego, jak odmiennie zaczęła ewoluować i regionalizować się w pewnym momencie religia słowiańska – np. u Polaków mógł panować nadal bardziej pierwotny tzw. prototeizm, czyli czczenie Nieba, system plemiennych wierzeń niewymagający świątyń(które mogło być nazywane właśnie Swarogiem) a jedynie opierający się na obrzędach w lasach, wróżeniu ze źródeł, różnych innych zjawisk, różnorakich przesądach, zabiegach magicznych i wierze w różne demony i duszki. U Połabian złożony system wielobóstwa rozwinął się prawdopodobnie pod wpływem religii chrześcijańskich, jako przeciwwaga dla obcej religii. Ruski politeizm nie był jednak podobno tak zaawansowany i szybko ustąpił miejsca chrześcijaństwu. Jaka była sytuacja na Południu nie pamiętam.

    1. Małypan, bardzo dziękuję za obszerny komentarz, uwagi i refleksje. Rzeczywiście nie podałam na końcu artykułu bibliografii, choć zazwyczaj to robię i wkrótce to poprawię. Książka Henryka Łowmiańskiego „Religia Słowian i i jej upadek” była jedną z pierwszych, które przeczytałam na temat wierzeń dawnych Słowian (nawet jej recenzja jest na tej stronie). Ostatnio zastanawiałam się, czy nie usunąć owej recenzji, ponieważ jest mnóstwo nowszych opracowań, przedstawiających odmienną koncepcję niż profesora Łowmiańskiego i są w mojej opinii bardziej przekonujące. Odnośnie regionalizacji, to jest niezwykle trudne rozgraniczenie, dokąd sięgały dane obyczaje czy kult określonego boga. Mnie najbliższe są akurat tereny Rusi, bo mieszkam na Podkarpaciu, ale to nie oznacza, że miałabym na przykład pomijać Świętowita tylko dlatego, że jego kult jest poświadczony na Połabiu. Staram się omawiać zagadnienia kompleksowo, jednak trzeba przyznać, że obszary wschodnie są wręcz zagłębiem źródeł archeologicznych, etnograficznych, etnolingwistycznych i chętnie z nich korzystam.

      1. Opracowanie może przemówić do czytelnika, ale dlaczego powielane jest bardzo szkodliwa i błędna nazwa Świętowit? Rosjanie już dostrzegli ten błąd w imieniu -u nas mówią Świętopełk, a u nich (tak jak być powinno) Światłopełk. Svetovit (Światłowit) znaczy Światłem-owity- Świetlisty. Tak samo jak Dobrowit – Dobrem-owity – Dobrotliwy. Kiedyś nie mówiono dobry, tylko jak już to „dobr”, światło – swiet – svet.
        W chrześcijaństwie mówi się”Bóg jest światłością”., „A światłość wiekuista niechaj im świeci”. Ciekawe skąd to wzięli?
        Święty i świat są wyrazami pochrześcijańskimi- wcześniej było światły (oświecony. mądry) i mir.
        Bóg jest światłością , ale jak Go pisać musimy zdecydować sami, Świetowit, Svetovit, Światłemowity, Świetlisty – walczmy ze stereotypami, które niby niepozorne, a wiele zmieniają. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.